Archiwa tagu: złość

Niespodzianki ranią najbardziej

Ostatnio pisałam, że biegam nabuzowana, jak bomba zegarowa. Koleżanka mi mówiła, że robię się jakaś agresywna. Miała rację. Czułam, że chodzę z jakimś mega ciśnieniem, nie spowodowanym bynajmniej nadchodzącą comiesięczną męczarnią. Jakoś wewnętrznie się nakręciłam i nie zatrzymałam tego w porę. Dopiero pewna osoba, powiedziała mi bez ogródek, ale i bez złośliwości, że przeginam i zachowuję się zwyczajnie chamsko. Poczułam się tak, jakbym w nowych, drogich szpilkach wlazła prosto w wielką, śmierdzącą, psią srakę. I mi przeszło. Jak ręką odjął. Po sprawie. Czytaj dalej

I am so freakin’ pist

Nie wiem, co się ostatnio ze mną dzieje. Jestem wiecznie nabuzowana. Poddenerwowana. Chodzę jak bomba zegarowa. Tylko czekać, kto mnie odpali. Łażę poddenerwowana i zaczepna jak ratlerek albo york. Wszystko mnie mierzi i wkurwia.

Domyślam się powodu. Od dwóch tygodni odżywiam się gorzej. Przestałam pilnować swoich wskaźników spożycia węglowodanów, białka i tłuszczu. No i do czego to doprowadziło? Do pryszczy, uczulenia (za dużo białka i przetworów mlecznych, na które jestem uczulona) i złego nastroju. Tak słyszałam ostatnio, że jak się ma za dużo cukru we krwi albo jego poziom skacze gwałtownie, to się człowiek taki robi beznadziejny jak ja teraz.

Mówię dziś do koleżanki „Ja to chyba taka jakaś agresywna jestem ostatnio.” „Oj jesteś jesteś…” No i co tu począć? Nie chcę przypadkiem kogoś zabić, ale jestem blisko :(

I to by było na tyle w kwestii społecznego udzielania się

Chciałam dziś napisać o czymś innym, ale muszę sobie dać upust złości. Tak sobie myślę, że jakoś tak ciężko w tym kraju pomagać. Naprawdę. Szczególnie jeśli chce się pomóc jakiemuś bezdomnemu zwierzakowi. Nie chodzi mi już o sam stosunek niektórych ludzi do tego tematu, tylko o podejście służb do tego powołanych. Dziś wkurzyłam się szczególnie, bo wyszłam na wariatkę. Czytaj dalej