Lepiej gonić, czy być gonionym?

Takie pytanie. Było odpowiedzią na moje „czy lepiej czuć zapach mordercy, czy jego oddech na karku?”. No cóż. Jeśli miałabym wybrać, to…wolałabym gonić. Chyba. Bo to też zależy, w jakim kontekście. Jakby to miało być tak jak dziś w Austrii na Wings for Life

to spoko. Biegniesz sobie za kimś, dokładnie na samym ogonie. Depczesz po piętach i doprowadzasz do szału. Jak wprawny drapieżnik za utykającą ofiarą. I wiesz, że na sam koniec i tak go dorwiesz. Czekasz tylko na odpowiedni moment. Wszystko jest już zaplanowane. Nie ważne, czy tam na górze, czy przez Ciebie. Po dzieje się to, co i tak ma się stać. Sprawa załatwiona pomyślnie.

Nawet jeśli goni się odległy cel, to jednak zawsze się goni, czyli decyduje. Można w każdej chwili przestać. I znaleźć nowy cel. Albo dogonić poprzedni i przejść do następnego. Albo nie dosięgnąć żadnego. Albo uświadomić sobie, że goni się nie dlatego, że chce się to robić, ale jest się zmuszonym. A jeśli się goni nie ofiarę, a swojego oprawcę? I wpada w pułapkę.

No to w takim razie wolałabym jednak, chyba być gonioną. Chociaż z lekka zalatuje mi to uciekaniem. Uciekanie to tak trochę jak tchórzostwo, bo się nie walczy, tylko zabiera dupę w troki do wyjścia. Tylko jeśli się wie, że i tak nie dałoby się rady, to po co się szarpać, lepiej uciekać. Do tego przydałoby się dobre cardio, bo tak to za daleko się nie zwieje przy kolce i zadyszce.

Kiedyś prawie co noc śniło mi się, że uciekam przed Terminatorem. Nie tym z dwójki, tylko z jedynki (nieprzeprogramowanym T-800). Strasznie tego nie lubiłam, bo goniłam po swoim osiedlu piwnicami i wiedziałam, że mnie dorwie. Teraz śni mi się, że uciekam przed sztywnymi. Bądź co bądź lepiej uciekać przed tymi drugimi. Tylko nie można wybrać przed kim/czym się ucieka. Można wykorzystać ucieczkę na poznanie przeciwnika, siebie i przystosowanie się do sytuacji. A potem atak. Z zaskoczenia.

Czyli chyba lepiej uciekać. Taka rozkminka. Czy po swoich wywodach uda mi przeczytać odpowiedź na moje pytanie? :)

Miłych zombie snów :)

P.S. Po majówce strasznie się rozleniwiłam. A Wy?

7 myśli nt. „Lepiej gonić, czy być gonionym?”

  1. Widzę pewne podobieństwo ;) Ja nie muszę na szczęście wybierać bo mam cudowną możliwość robienia tego jednocześnie. Uciekam przed policją i łapię mordercę. Być jednocześnie policją i mordercą jest może trochę schizofreniczne ;) ale mnie odpowiada. Nie mam wysokich wymagań ;)
    Pozdro od morderczej Blondyny.

    1. Tak naprawdę, im bardziej coś schizofreniczne – tym lepsze. Bo trzeba się wczuć w obydwie strony. A to już nie jest takie łatwe. Jeśli mogę coś polecić – schizofrenicznego – Chuck Wendig „Drozdy”. :)

  2. Taaaaa. Majówka trochę rozleniwiła. I trochę jeszcze suszy:)
    Ale spoko było.
    Pozdro

  3. Z całą pewnością lepiej gonić niż być gonionym.
    Częto obserwuję afrykańskie lwy, i podziwiam ich status społeczny. No bo jakby nie było, lew to nie byle kto. Nikt nie może lwa pogonić. Dlatego lwy cieszą się całkowitym respektem, pomimo że do najpiękniejszych zwierząt nie zaliczają się.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>