Bo torba była od Prady

Dziś nie będę smucić. Dziś zaserwuję anegdotkę „na faktach autentycznych”. Taka mała dawka czarnego humoru. Tak więc akcja miała miejsce w Niemczech, co jest pewnego rodzaju pocieszeniem, że nie tylko w kraju na Wisłą dzieją się takie siupy.

Bohaterka poszła z spacer z psem. Tak trochę, żeby przejść się samej, a tak trochę, żeby futrzak rozprostował łapy. Los tak chciał, że zawędrowali na najbardziej luksusową dzielnicę zakupową w Monachium. Gdy mieli już zawinąć rogala w kierunku domu, coś niedobrego zaczęło dziać z psem. Było naprawdę źle, bo w pewnej chwili padł na chodnik cały we drgawkach. Starała mu się pomóc, ale nie bardzo wiedziała jak. Wokół zebrało się całe zbiegowisko gapiów. Po jakiejś minucie czworonóg zaczął toczyć pianę z pyska, aż w końcu zdechł. Tak po prostu. Ni z tego, ni z owego. Nie był ani mocno stary, ani nigdy wcześniej nie miewał tego typu problemów zdrowotnych.

Wyszło tak, że cała sytuacja miała miejsce przed butikiem Prady. Dziewczyna cała roztrzęsiona i zapłakana stała pod sklepem i nie bardzo wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Na szczęście pracownicy okazali się naprawdę sympatycznymi ludźmi i zaopiekowali się nią. Zaprosili do środka, pozwolili nieco się ogarnąć, dali wodę, herbatę. Gdy nieco się uspokoiła, dali jej torbę na zakupy, aby włożyła tam zwłoki psa i zabrała gdzieś. Tu chciałabym podkreślić, że nie wiem, co powinno się zrobić z martwym zwierzakiem wg. niemieckiego prawa. Sama torba była ponoć warta ok. 20 euro. Wiadomo, pewnie u Prady nawet jednorazówka kosztuje pewnie z 5 euro.

Zapakowała więc swojego psiaka do torby. Miała wszystkiego już serdecznie dość, czemu się zupełnie nie dziwię. Sama pewnie na jej miejscu szalałabym z rozpaczy… Chciała być jak najszybciej w domu, więc z torbą wsiadła do metra. Miała do przejechania trochę. Torbę postawiła obok swojego siedzenia. Do swojej stacji była pogrążona w myślach i skoncentrowana na powstrzymywaniu płaczu. W końcu wstała, żeby wysiąść. Chciała podnieść torbę i… zonk! Ktoś ją podprowadził. Pewnie sprawdził, że ciężka, a więc i wypchana zakupami, to sobie przywłaszczył. Ona załamała się już całkowicie.

Swoją drogą ciekawa jestem miny i rozkminki tego kogoś. Nastawił się na wartościowy łup, a tam martwy pies.

10 myśli nt. „Bo torba była od Prady”

    1. Ha, pamiętam, straszno-śmieszne to było…
      Bieżąca notka blondyny wydawała mi sie nieco wydumana, ale natychmiast przypomniałam sobie, że życie pisze najbardziej nieprawdopodobne scenariusze…

      1. Może osoba, która mi to „sprzedała” zmyśliła to, ale naprawdę dziwne rzeczy na świecie się dzieją…

  1. Ale sie usmialam!!!!-straszne (biedny piesio)-ha,ha,ha-to sie ktos nachapal towaru.

    Super blog, a najlepsze opinie o bachorach, w koncu ktos mysli jak ja ( tyle, ze ja mam dziecko).

    Pozdrowionka

  2. Dzieci trzeba wychowywać, a nie puszczać samopas i wszystkiemu przyklaskiwać. Pozzdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>