Lekcja kultury

Ostatnio miałam zaszczyt odbyć bezpłatną lekcję kultury. Jestem wprost wniebowzięta, bo taka okazja nie zdarza się często, ani nie powtarza dwa razy. Toteż po jej odbyciu czuję się osobą lepszą, bardziej obytą i światową. Rzecz miała miejsce w sklepie osiedlowym. Muszę od razu wyjaśnić, że to taki sklep, który wystrojem utknął w połowie lat 90-tych i idziesz tylko wtedy gdy musisz. Niby miejska sieciówka, niby supermarket. Tak głosi napis nad wejściem. Czytaj dalej

Tak daleko jeszcze nie byłam

Kiedyś, gdy napisałam tak zupełnie szczerze, jak się czuję i że mam ochotę zwyczajnie zniknąć, wiele osób pisało mi, że to depresja. Pomyślałam sobie, że no jak, niby skąd i u mnie jeszcze na dodatek? Wzięłam się i pozbierałam do przysłowiowej kupy. Nie ukrywam, że pomogła mi w tym zmiana pracy. Siłą rzeczy odciełam się od tego miejsca i pewnych ludzi. Ich garnitur zachowań był raczej kiepskiej jakości i do tego upaprany niskich lotów zagrywkami. Czytaj dalej