Nie rozumiem dlaczego

W sobotę dostałam wiadomość, że pewien chłopak popełnił samobójstwo. Nie znałam go dobrze. To był młodszy brat moich znajomych. Pamiętam go jako małego siedmioletniego może trochę starszego dzieciaka, który nie był w stanie usiedzieć na miejscu i nie dało się nad nim zapanować. Przyznam szczerze, ze później był dla mnie kimś, kogo znałam raczej ze słyszenia. Czytaj dalej

Niespodzianki ranią najbardziej

Ostatnio pisałam, że biegam nabuzowana, jak bomba zegarowa. Koleżanka mi mówiła, że robię się jakaś agresywna. Miała rację. Czułam, że chodzę z jakimś mega ciśnieniem, nie spowodowanym bynajmniej nadchodzącą comiesięczną męczarnią. Jakoś wewnętrznie się nakręciłam i nie zatrzymałam tego w porę. Dopiero pewna osoba, powiedziała mi bez ogródek, ale i bez złośliwości, że przeginam i zachowuję się zwyczajnie chamsko. Poczułam się tak, jakbym w nowych, drogich szpilkach wlazła prosto w wielką, śmierdzącą, psią srakę. I mi przeszło. Jak ręką odjął. Po sprawie. Czytaj dalej

I am so freakin’ pist

Nie wiem, co się ostatnio ze mną dzieje. Jestem wiecznie nabuzowana. Poddenerwowana. Chodzę jak bomba zegarowa. Tylko czekać, kto mnie odpali. Łażę poddenerwowana i zaczepna jak ratlerek albo york. Wszystko mnie mierzi i wkurwia.

Domyślam się powodu. Od dwóch tygodni odżywiam się gorzej. Przestałam pilnować swoich wskaźników spożycia węglowodanów, białka i tłuszczu. No i do czego to doprowadziło? Do pryszczy, uczulenia (za dużo białka i przetworów mlecznych, na które jestem uczulona) i złego nastroju. Tak słyszałam ostatnio, że jak się ma za dużo cukru we krwi albo jego poziom skacze gwałtownie, to się człowiek taki robi beznadziejny jak ja teraz.

Mówię dziś do koleżanki „Ja to chyba taka jakaś agresywna jestem ostatnio.” „Oj jesteś jesteś…” No i co tu począć? Nie chcę przypadkiem kogoś zabić, ale jestem blisko :(

Subiektywna relacja z Warsztatów Bloga Roku 2013

Dziś nie będę marudzić i narzekać tyle, co zwykle. Taka nowość. W tym roku udało mi się pojechać na Warsztaty dla blogerów organizowane w ramach Bloga Roku 2013. W zeszłym roku chciałam, ale nie dostałam wolnego (m.in. dlatego już tam nie pracuję, gdzie wolnego człowiekowi nie dają). Teraz nie było problemu żadnego i pojechałam. Czytaj dalej