I to by było na tyle w kwestii społecznego udzielania się

Chciałam dziś napisać o czymś innym, ale muszę sobie dać upust złości. Tak sobie myślę, że jakoś tak ciężko w tym kraju pomagać. Naprawdę. Szczególnie jeśli chce się pomóc jakiemuś bezdomnemu zwierzakowi. Nie chodzi mi już o sam stosunek niektórych ludzi do tego tematu, tylko o podejście służb do tego powołanych. Dziś wkurzyłam się szczególnie, bo wyszłam na wariatkę. Czytaj dalej

Dogania mnie trzydziestka

Sytuacja nr 1. Siedzę u fryzjera. I tak sobie rozmawiamy o wszystkim i niczym. Fryzjerka, która jest może tak z osiem lat ode mnie starsza mówi, że się przeziębiła i się wyleczyć nie może. Jako czołowy pocieszyciel postanowiłam jej powiedzieć, że to wszystko wina zimy, której nie ma i ludzi, którzy te bakterie na kurtkach przynoszą. Potem nagle przechodzimy na temat mojej nogi. „Jak to Twoje kolano? Rozwaliłaś sobie na rowerze jakoś tak na jesień. Przeszło Ci?” „No właśnie słabo. Ostatnio to w ogóle jakaś taka lipa. Wszystko się jakby wolniej goi. I jakieś kontuzje z dzieciństwa mi się ciągle odnawiają. Ja nie wiem, co się ze mną dzieje.” „A ja wiem.” Czytaj dalej