Ciężkie jest życie stażystki

Zaczęły się wakacje, a razem z nimi sezon staży i praktyk. Do naszej firmy przychodzi naprawdę wielu stażystów. Co prawda, gdy byłam na produkcji, nie widywałam tych tabunów żądnych wiedzy studenciaków. No ale, któż pokalałby swe inżynierskie/magisterskie ręce praktyką w Pionie Produkcji? Tam jakoś chętnych nie było. Za to w marketingu, IT i serwisie jest ich naprawdę sporo.

Moją uwagę przykuła jedna dziewczyna. Zaczęła jakoś niedawno. W pierwszy dzień, gdy przyszła, zagadała nieśmiało do naszej koleżanki, bo od godziny chodziła po korytarzu i nikt na nią nie spojrzał. Sama widziałam, że ktoś się szwenda, ale stwierdziłam, że skoro nie wie, po co przyszła, to niech się namyśla dalej. I dłubałam swoje. Później wyszło, że dziewczyna ma odbywać praktyki m.in. w naszym dziale. Ponieważ nikt nas nie poinformował, że zacznie, nic dla niej nie przygotowaliśmy.

Każdy siedział cichutko, żeby tylko nie dostać zgniłego jajka w postaci stażystki. W tym i ja. Tak serio, to nikt nic do niej nie miał. Po prostu każdy chce robić swoje, a nie tracić czas na naukę, kogoś kto i tak nie zostanie w firmie. Po jakimś czasie padło na mnie, żebym ją oprowadziła po produkcji, bo tam p r z e c i e ż  p r a c o w a ł a m. No więc poszłyśmy. Opowiadałam jej to i owo. Przy okazji wypytałam, co chciałaby robić. Okazało się, że umie (podobno) spawać i mogłaby nawet iść na spawalnię. Szacun. Ja spawać nie potrafię. Ze dwa razy zdarzyło mi się stać koło wyłączonego migomatu. Generalnie wydawała mi się dość ogarnięta.

Zrobiło mi się jej szkoda. Przecież wiadomo, że nikt do niczego jej nie dopuści. A tym bardziej do spawania. Pomyślałam o swoim byłym przełożonym. Jakie miał podejście do kobiet. Gdyby mu powiedzieć, że ona może spawać, chyba udławiłby się ze śmiechu. Dlaczego? Bo jego światopogląd nie dopuszcza takich perwersji. A nawet gdyby, to szkoda mi nawet pomyśleć, jak bardzo pracujący na brygadzie faceci by z niej szydzili. Przynajmniej na początku.

Koniec końców trafiła do serwisu. I tam… Siedzi. I chyba nic nie robi. Ostatnio widziałam, jak siedziała i przeglądała jakieś foldery i dokumentację. Innym razem robiła coś w swoim telefonie. Dziś kazali czyścić jej jakiś sprzęt po targach, czy tam wypożyczeniu. I tu rozbijamy się o kluczowe pytanie – na chuj jej ten kaktus?! Po co jej taki staż? Co ona się na nim nauczy? Korzystać ze szmaty i środka czyszczącego zapewne umiała wcześniej. Przeglądać foldery też. Będzie tak pętać się cztery tygodnie w te i wewte. A do tego tracić ładną pogodę.

Jakby to powiedzieć? Stażyści robią nic. Bo z jednej strony, kto ma czas tracić na nich cenne godziny w pracy? A z drugiej, nie wiadomo, czy ktoś ci nie spieprzy roboty, nawet mając dobre chęci. I tak toczy się błędne koło, kiepskiej edukacji. Nawet tej podobno praktycznej. Nikt stażysty nie chce uczyć, stażysta wychodzi z praktyk głupi, jak był wcześniej. Dodatkowo bardziej rozczarowany i z poczuciem zmarnowanych wakacji.

Żeby chronić się przed takim absurdem, zawsze w lato pracowałam. Miałam mało ambitne zajęcia, ale przynajmniej nie za darmo. O frytkach, hamburgerach i rybach wiem wszystko, hehe. Nie zmęczyłam się zbytnio, a do tego był hajs na imprezy i inne potrzeby. Nie udawałam też, że wykonuję niezwykle istotne dla świata i potomnych zajęcia na stażu. Był czas, że żałowałam swojej „fast-foodowej” kariery. Myślałam, że może jednak warto było iść na jakiś staż i się czegoś nauczyć. Teraz widzę, że jednak lepiej było smażyć fryty i podawać hamburgery, bo i tak bym niczego się nie dowiedziała. Co do stażystki, jutro powiem jej, żeby policzyła mi ulotki w szafie, bo mi się nie chce.

16 myśli nt. „Ciężkie jest życie stażystki”

  1. Odbywanie aplikacji adwokackiej czy jakiejkolwiek innej wiąże się z podobnym pomiataniem jak w Twoim tekście. Aktualnie sam jestem na stażu, płacą mi grosze, a szansa na zatrudnienie jest marna, wręcz bliska zeru. Jakbyś znała kogoś, kto po prawie chciałbym się dalej kształcić, to powiedz mu, by odpuścił.
    A Ty przynajmniej wiesz wszystko o frytkach i wiesz, że stara ryba też jest jadalna hehehe :-)

  2. też mamy jedną stażystkę teraz, jednakże nas jest niewielu w biurze i tak jak mówisz mimo szczerych chęci nie możemy jej wiele nauczyć bo mamy terminy i trzeba się spinać, a nauka i tak kosztuje dużo czasu

  3. Jakbym widziała siebie przed 20-laty ;-). Miałam takie praktyki w banku, całe szczęście, że tylko 2 tygodnie, bo inaczej chyba zwariowałabym. Na początek dostałam do czytania instrukcje – tak z 500 stron A4. Po co to komu było? Nawet wieloletni pracownicy ich nie znali. Wynudziłam się okrutnie. Nie nauczyłam niczego. Choć dowiedziałam się jednego – w życiu nie chcę pracować w banku. Ale i tak wylądowałam tam po studiach i też dawałam stażystom instrukcje do czytania ;-). Dlaczego? Bo pani naczelnik tak kazała. Bo nikt nie miał pomysłu i chęci na zagospodarowanie praktykantów… Chociaż nie – dwóch wysłaliśmy do porządkowania archiwum w piwnicy ;-). Może teraz pracują w IPN. Kto wie.

  4. No tak jest jak mówisz. Tylko, że to nie wina stażystów , Oni też chcą nabrać jakiegoś doświadczenia – które przecież jest teraz wymagane wszędzie. Gdyby pewnie mieli możliwość pracy to podjęliby ją bez wahania. Pozdrawiam !

  5. Ciężki żywot stażystów. Ja akurat nie narzekałem. Pokazali co i jak wytłumaczyli dali pięć segregatorów rysunków technicznych i kazali coś wyliczyć. Rysunki A2, A1 – mniejszych nie było – i sobie szukaj i licz, bo nie wszystko było wprost do odczytania. Na koniec tekst: ile wyszło? tyle? To tyle ile mnie. Poskładaj rysunki i idziemy.
    Pozdro.

  6. Sprawa staży i praktyk to problem nie rozwiązywalny jak papier toaletowy w PRL-u. Wszystko zależy od praktykanta/stażysty i komórki do której trafi. Dziwię się firmom i pracownikom, które przyjmują praktykantów i pozwalają się im nudzić. Czyżby bali się, że wykształcą sobie konkurencję? Z drugiej strony mieliśmy takich praktykantów, których jednym z najważniejszych problemów było „o której mogę iść do domu”. Ale sporo jest również takich co chcą coś wynieść z praktyki. Jeden z przyszłych inżynierów dostał do uporządkowania archiwum dokumentacji projektowych i po wykonawczych. Nie dość, że zrobił porządek, na który nigdy nie było czasu, to jeszcze przejrzał dokumentacje i zrobił sobie spis autorów. Zanim został inżynierem, miał robotę w biurze projektowym i robi staż do uprawnień. Wszystko zależy od …

  7. Nawet jeśli niczego się nie nauczy, zawsze będzie mogła wpisać w CV, że odbyła staż i zdobyła choć namiastkę doświadczenia. Może ktoś uwierzy, że czegoś tam liznęła. Niestety doświadczenie, jakie nabywają młodzi absolwenci uczelni wszelakich, to głównie doświadczenie w odbywaniu kolejnych rozmów kwalifikacyjnych organizowanych „dla ściemy”, bo i tak zatrudnia się po znajomości.
    Pozdrawiam

  8. Bo to powinno być tak, że minimum ostatni rok studiów, to powinien być staż z firmą, z którą firma podpisała umowę i tylko pisanie pracy. Żadnych zajęć, zamiast zajęć na uczelni właśnie taki staż, może być nawet darmowy, ale… nie przez 2 tygodnie czy miesiąc, bo to bez sensu. Przecież nawet jak nowy i DOŚWIADCZONY pracownik przychodzi, to dopiero po 3 miesiącach łapie co i jak, bo każda firma, to nowe środowisko i jest inna, pomimo wcześniejszego doświadczenia.

  9. Jestem obecnie na stażu w jednej z państwowych instytucji i jest dobrze. Skończyłam niedawno administrację w progresie i wcale ulotek nie liczę… po miesiącu próby mam szansę na stałe zatrudnienie. To chyba dobrze? Nie można uogólniać, że stażyści w całej Polsce nic nie robią.

  10. Studiuję kierunek Praca socjalna. Praktykę odbywam w MOPS-ie. Wykonuję wszystkie takie same czynności, które wykonują etatowi pracownicy tej Instytucji w godzinach pracy od 7.30 do 15.30. Współczuć tylko należy osobie, która liczy ulotki w szafie. Nie na tym polega zdobywanie doświadczenia w pracy w przyszłym zawodzie. Zwierzchnicy tej osoby powinni się wstydzić.

  11. Ja też obecnie jestem na stażu i dużo się tu nauczyłam. Początkowo miałam mniej pracy, ale czym dłużej pracując tym więcej dostawałam zadań do wykonania. Możliwość przedłużenia mam :)


  12. ~Wiktor:

    Studiuję kierunek Praca socjalna. Praktykę odbywam w MOPS-ie. Wykonuję wszystkie takie same czynności, które wykonują etatowi pracownicy tej Instytucji w godzinach pracy od 7.30 do 15.30. Współczuć tylko należy osobie, która liczy ulotki w szafie. Nie na tym polega zdobywanie doświadczenia w pracy w przyszłym zawodzie. Zwierzchnicy tej osoby powinni się wstydzić.


    ~Wiktor:

    Studiuję kierunek Praca socjalna. Praktykę odbywam w MOPS-ie. Wykonuję wszystkie takie same czynności, które wykonują etatowi pracownicy tej Instytucji w godzinach pracy od 7.30 do 15.30. Współczuć tylko należy osobie, która liczy ulotki w szafie. Nie na tym polega zdobywanie doświadczenia w pracy w przyszłym zawodzie. Zwierzchnicy tej osoby powinni się wstydzić.

    Być może związane jest to z tym, że nie jest to firma prywatna, gdzie odpowiada sie przed klientem karami finansowymi za ewentualna fuszerkę.

  13. Dlaczego zrobiło Ci się jej szkoda? Przecież to ona może niedługo zająć twoje miejsce w firmie. Będąc na stażu widziałam na własne oczy jak zwolnili pracownicę a na jej miejsce dali etat stażystce.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>