No cóż

Chciałoby się, rzec coś wesołego. To będzie. Idzie wiosna. Skąd wiem? Bynajmniej nie z prognozy pogody, wg której co tydzień w przyszłym tygodniu przyjdzie ocieplenie. Ja, wybitna meteorolożka (jaki koszmarek językowy), czuję to w kościach. Zawsze jak robi się wilgotna i chłodna pogoda, łamie mnie w gnatach. Dziś rano zaczęło się od delikatnego kucia w prawym ramieniu. Potem szpiliło mnie tak, że ledwo w arbaitsamlu wysiedziałam. Jakoś wiadra pomyj, które mi się na łeb wylewa, spływały jeszcze bardziej gładko. Po obiedzie zaczęły mi dawać o sobie znać kolana. Na fitnessie czułam, że dogorywam i jedyne czego chcę to łóżko i kołdra. Teraz boli mnie, przepraszam, jebie mnie cała prawa kończyna górna, obydwie dolne i gdzieś w dole kręgosłupa. Naprawdę muszę być żałosnym widokiem, bo nasza kotka weszła mi na kolana. Z reguły omija mnie szerokim łukiem.

Tak więc, na podstawie powyższej prognozy zapowiadam nadejście wiosny. I to tyle pozytywnych słów, jakie mogę z siebie wydobyć. Bardzo ciężko mi się żyje ostatnio. Jakieś dwa miesiące temu zmieniono mi przełożonego. Początkowo było niby OK. Po krótkim czasie się rozkręcił. Teraz mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że postanowił mnie wykończyć. Robi wszystko, co może, żeby mnie pognębić i wyprowadzić z równowagi. Raz się pożarliśmy. Ale teraz zmieniłam taktykę na tzw. „be splendid”. Jestem kulturalna i miła aż do wyrzygania. Nawet jak na mnie wrzeszczy. Nie daję się wciągnąć w chorą grę. Wiem, że chce mnie się pozbyć. Słyszałam, jak mówił do Szefa, że jestem do dupy i nic nie potrafię. Cóż, są ludzie, którzy nie mając się czym sami wykazać, podkopują innych. A jak się szuka na siłę haka na kogoś, to się zawsze znajdzie.

W zasadzie mam dość odbierania co ok. 30-40 min telefonu ze zjebką i pretensjami. W dodatku na mój prywatny telefon, bo służbowego nie posiadam. Oprócz tego ciągłe rycie bani. Tak się nie da pracować. To znaczy da się, bo pracuję, ale zaczynam miewać znane sobie stany emocjonalne. Czuję, że nic pozytywnego z tego nie wyniknie. Wczoraj np. jeszcze dobrze nie weszłam do pracy, a już dostałam pouczenie, że za późno. Mimo, że się nie spóźniłam. Dziś też wysyłał mnie na halę wkręcając mi różne rzeczy, które tam miejsca nie miały. Że niby coś porozrzucane. Najbardziej jednak dobija mnie fakt, gdy przychodzi do mnie i wmawia mi, że produkujemy właśnie coś innego niż w rzeczywistości fizycznie tam stoi.

Często jeśli chodzi o szczegóły techniczne też przychodzi do mnie i pyta. „A jak to jest zrobione?” „Co się robi najpierw?” I mnóstwo innych głupich pytań, o rzeczy które w zasadzie powinien wiedzieć. Potem chodzi do Szefa i mówi, że ja to w ogóle nie wiem, co produkuję, nie mam pojęcia o technologii. W sumie, to niech się goni. Od jakiegoś czasu mam to w dupie. Co się będę spinać? Jak Szef będzie chciał w to uwierzyć, to uwierzy. I może nawet zwolni. Choćbym nie wiem jak się wysilała. Lepiej robić swoje, a frajerskim zachowaniem fałszywca się nie przejmować.

Śmieszne jest też to, że ten facet ciągle mnie o coś pyta. Nie umie nawet włączyć programu bazodanowego, który jest podstawą funkcjonowania w naszej firmie. A co dopiero coś w nim znaleźć. Porażka. Nie tyle jego nieumiejętność (chociaż trochę też z racji stanowiska), co bezczelność. Najpierw pyta o jedno, drugie, trzecie a potem obrabia mi dupę, że jestem „tępa cipa”, „baba, to co tu się spodziewać”, „niedouczona i nierozumna”. Nawet do moich ludzi. Nie wiedzą kogo słuchać. Przykładowo wchodzę rano ja i ustawiam robotę. A po 10 min. wjeżdża on i przewraca wszystko. Nie wiedząc o połowie rzeczy, które mają być zrobione. Ci durnieją, bo już nie wiedzą, których poleceń słuchać.

No, ale cóż. Ten pan nie wie, że nie takich jak on miałam już okazję przeżyć. I nie dam mu się wygryźć. Bo nie i chuj. Niech idzie na emeryturę, gdzie jego miejsce. Jakoś on mnie nie wzrusza tak, jak się spodziewał. Płakać przez niego nie będę. Oprócz tego, że psychicznie tak styra, że czasem nie pamiętam, jak się nazywam. Tak więc wojna. W Korei i u mnie w pracy.

19 myśli nt. „No cóż”

    1. Najtrudniej zrozumieć takie zachowanie u ludzi, którzy już nie muszą nikomu i niczemu niczego udowadniać. Mają stanowisko, pieniądze, całe życie za sobą…

  1. Ejj… To trochę nie tak.
    Dzwoni cieć na Twój prywatny telefon? Rozłączaj się – w końcu prywatny i nie masz obowiązku przez niego wysłuchiwać czegoś, czego nie chcesz słuchać. Możesz mu nawet nawrzucać, w końcu dzwoni na numer osoby prywatnej ;)
    Nie potrafi sobie poradzić z kompem, pomagasz mu a on potem Ci obrabia kuper, że nic nie umiesz? Przestań mu pomagać! Niech sobie sam radzi, Ty jesteś baaaardzo zapracowana, nie chcesz przecież dostać zyebki za jakiś poślizg, prawda?
    Przestawia Ci pracę ludzi? Zafunduj mu jazdę przy nich: opierdol za nieprzestrzeganie drogi służbowej. Jasno i wyraźnie (przy nich) wyjaśnij mu, że jak chce, żeby coś wykonali, to ma z tym przyjść do Ciebie.
    Zjedź faceta od góry do dołu (nie patrz, że jest Twoim przełożonym) i czekaj. Jak pójdzie do szefa, to wtedy wszystko wywal. Najlepiej proponując kilka „praktycznych” sprawdzeń kwalifikacji tego pana. Niech pokaże, jak sam sobie poradzi…

  2. Taaaa. Jak Inżynier Pogodynka wiosnę zapowiada to na pewno tak będzie.
    Ale ten koleś to jakaś masakra. Skąd takich biorą?
    A co na to Szef? Dotychczas, jak się domyślam było ok, tak więc powinien się chyba zastanowić czy to nie wina tego nowego kolesia. Z takim głupolem to daleko się nie zajdzie.
    Życzę powodzenia na polu walki z idiotami. Niech Moc będzie z tobą.

      1. Na razie to się śnieg stopił i tylko tyle. Jak Ty to nazywasz wiosną to nie chcę wiedzieć jak wygląda Twoja wersja lata:):):)
        Pozdro

  3. Witaj,
    w sprawie z szefem, uwazam podobnie jak Greg.
    Facet najwyrazniej wie, ze nic nie umie i bedzie probowal wrobic ciebie, jesli cos nie wyjdzie. Wyglada na to, ze juz wybral cie na ofiare. Radze zajac stanowcza pozycje, a na zarzuty odpowiadac wprost. Na pewno w zadnym wypadku, nie odpowiadalabym na pytania fachowe, na ktore odpowiedzi powinien znac. Albo mozesz go wkopac, udzielajac nie calkiem poprawnej odpowiedzi (potem mozesz ewentualnie powiedziec, ze o co innego pytal) – na pewno poleci z tym do przelozonych i bedzie sie tym chwalil…..

    1. Gościu jest bardzo inteligentny. Raz go tak załatwiłam, więcej się nie nabierze. Trzeba go załatwić jego metodami.

  4. Przeczytałem to z rozrzewnieniem. Mimo iż damy o wiek się nie pyta domyślam się że jesteś dużo młodsza ode mnie (zaczynałem jeszcze za Gierka). Chociaz parę lat pracy i doświadczenie też widać. Nie przejmuj się. Jest takie arabskie przysłowie „”psy szczekają, karawana idzie dalej” Takich palantów zawsze po firmach było pełno i zmiana ustroju tego nie wypleniła. Zasada jest prosta – Twoj Szef (prezes, dyrektor?) bardziej ceni liżydupy niż facowców. A przy okazji – mimo że przedstawiasz się jako blondynka jesteś osobą inteligentną. Nie umiesz władować idioty na jąkąś minę, żeby na niej wyleciał z hukiem? Jeżeli jest taki cienki fachowo jak opisujesz, nie powinnaś z tym mieć większych problemów.

    1. Hej. Miło mi, że rozrzewniło Cię to i wzbudziło wspomnienia. Te miłe i pewnie mniej miłe. Takie patałachy są wszędzie, nawet wśród przedszkolaków. Mendą po prostu się jest. I tyle. A ja naprawdę jestem blondynką, tzn. mam włosy takie płowe ;)

  5. Też tak miałem , byłem miły , opryskliwy , nagrywałem rozmowy , odbierałem telefon prywatny , musiałem meldować wyjście nawet do toalety , przetrwałem wszystko , w końcu jak dostałem papier o obniżce pensji to nie wyraziłem zgody i odszedłem . Nawet ostatniego dnia próbowano wyprowadzić mnie z równowagi i dano mi pracę na dwa dni :) Życzyłem tej osobie jak najgorzej , aż się tego dziś wstydzę i wiem że dokładnie rok po moim odejściu ta osoba jest teraz sama w opałach a na dodatek została sama . Myślę że nie potrzebnie odchodziłem , mogłem jeszcze odczekać . Cóż , zawsze jakieś doświadczenie :)

    1. Dlatego właśnie odczekuję. I stosuję się do powiedzonka „Dlaczego dzwon głośny? Bo próżny!” Robię swoje i się nie przejmuję. Po co odchodzić samemu i dawać takiemu satysfakcję? Facet upaja się wykańczaniem innych ludzi. Zawodowo i psychicznie. A najbardziej go denerwuje, gdy kogoś to nie rusza. No więc staram się robić tak, żeby mnie nie ruszało :) Odejdę, jak trafi mi się jakaś naprawdę dobra propozycja. Póki co nie ruszam się z miejsca. Mam wykształcenie, doświadczenie jakieś, nie ma co się rzucać na byle co z byle powodu. Pozdrawiam!

  6. Witam i mam pytanie w kwestii technicznej. Czemu nie wyświetlają się powiązane notki? U mnie też nie. Interweniowałem w pomocy tech. bloga ale chyba sami nie wiedza. Coś tam odpisali że trzeba wstawić widget ale po wstawieniu widgetu funkcja nadal nie działa.

    Wpis przeczytałem i nie wiem jak się odnieść bo sam w życiu nigdy takich problemów nie zaznałem.

  7. Nie daj się. Gnoja trzeba traktować jak na to zasługuje. Jak się pyta o rzeczy, które powinien wiedzieć, to powiedz minimum albo przypomnij, że już mówiłaś. Niech właduje się na minę. Tylko nie daj sie sprowokowć do pozamerytorycznej pyskówki. A resztę jego osoby olewać tak, aby to odczuł.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>