Warto pomagać?

Tyle się mówi o pomocy ludziom. Szczególnie tym z najbliższego otoczenia – sąsiadom, pani w sklepie, przypadkowemu przechodniowi. Mówi się i apeluje w radio, tv, necie, żeby nie być obojętnym. Że jak się coś dzieje, przykładowo słyszymy wrzaski i awantury z danego mieszkania co dzień. I z reguły, gdy stanie się coś złego, telewizja nachodzi sąsiadów i wszystkich wokół z namolnymi pytaniami „czemu państwo nie reagowaliście? Gdzie byliście, gdy za ścianą rozgrywała się tragedia?” Fakt, że zwykle większość normalnych ludzi nie interesuje się nadmiernie życiem sąsiadów. Ale są sytuacje, kiedy ewidentnie trzeba interweniować. Nawet, jeśli pod skórą czuje się, że jest to trochę donosicielstwo.

Ostatnio właśnie tak miałam. Mamy w wieżowcu wentylację grawitacyjną, więc słyszę wszystko, co u sąsiadów z góry. Mieszkają tam trzy kobiety (babcia, matka, córka) i mały chłopczyk. Czasem przychodzi do nich jakiś facet. I zawsze jak przychodzi, to jest awantura. Około dwóch – trzech tygodni temu robiłam sałatkę w kuchni i wszystko słyszałam. Najpierw się kłócili, potem wrzeszczeli, a na sam koniec było słychać jak je bije i wrzeszczy słówka typu „zabiję się ty stara suko!” Wszystko było tak głośno, że nie miałam wątpliwości i mimo wewnętrznego oporu zadzwoniłam na policję ;/ zawiodłam się na całej linii. Po pierwsze nie mogłam zgłosić anonimowego doniesienia – musiałam się z imienia i nazwiska przedstawić oraz podać adres. Po drugie było znacznie gorsze niż po pierwsze. Przyjechali i pierwsze co oznajmili sąsiadom, kto i skąd zgłosił skargę. Potem, żeby pokazać pełen „profesjonalizm” pytali te kobiety przy mężczyźnie, czy to prawda, że on je bił. Jakoś dla mnie było oczywiste, że wszystkie roztrzęsione jak galarety i zapłakane nie powiedzą przy oprawcy, że cokolwiek się działo. Ręce mi opadły. Już nawet nie na te babki, tylko na tych krawężników. Porażka. Mogli wziąć go osobno, to może wtedy by powiedziały prawdę. A tak on powiedział, że oglądali horror. A one przytaknęły. Funkcjonariusze podziękowali i tyle. Byle się nie przemęczyć. Pewnie poszli szukać bardziej wymagających celów na osiedlu w postaci małolatów z piwem w krzakach.

Stwierdziłam, że nic tam po mnie i zawinęłam się do sklepu. Po drodze słyszę, że ktoś biegnie w moją stronę. „Ty głupia suko!! Jeszcze raz się wtrąć, to cię zajebię!” Zbluzgałam gościa i powiedziałam, żeby sobie nie myślał, że wszystkie kobiety się go boją i będzie wszystkim rozkazywał. Potem postraszyłam go swoim chłopakiem i powiedziałam, że i tak będę dzwonić, jak coś usłyszę. Trochę się zdezorientował i spuścił z tonu. Zakończył tylko uwagą, żebym sobie zapamiętała. Tak, czy siak po tamtej sytuacji jakoś odechciało mi się dzwonić po pomoc w takich sytuacjach. Raz, że policja koślawo do tego podeszła. Dwa, że teraz nie chciałabym po zmroku spotkać sąsiada. Chciałam pomóc, a zrobiłam sobie wroga. I tyle. Z taką policją nie dziwię się, że ludzie nie dzwonią, a potem udają, że nic nie słyszeli.

32 myśli nt. „Warto pomagać?”

  1. Czasem też dochodzę do wniosku, że zarówno policja jak i prawo są w tej kwestii ułomne w działaniu. Ojciec – alkoholik albo matka – alkoholiczka, znęca się nad rodziną, sąsiedzi wzywają i co? I tak jak piszesz, zero działania. Często mnie zastanawia, czy nie lepszy efekt dało by proste zebranie sąsiadów i solidny w*ierdol… Oczywiście z zapowiedzią, że przy następnym wybryku będzie mocniejsza powtórka. Tylko wtedy mieli byśmy sytuację jak z tej wsi na mazurach… „Organa” mają gdzieś to, że zwyrodnialec terroryzuje ludzi, a gdy oni się bronią, to ich karze… To jest Polska właśnie.
    Jak można wymagać od ludzi reakcji, skoro da to efekt taki, że sami się narażą?

  2. Warto Inżynier Blondyno, warto. świata nikt z nas w pojedynkę nie zbawi, to jest oczywiste.
    Sprawcom przemocy chodzi o to, aby zastraszyć wszystkich dookoła, by mógł robić co będzie chciał.
    Sama napisałaś ,że się zdezorientował i spuścił z tonu. On nawet nie dopuszczali, że ktoś może się nie bać. Niestety sprawcy przemocy działają według utartego schematu.
    Na temat działań policji i generalnie prawa nie będę się wypowiadać, bo już zrobiłam to ostatnio.

  3. Pewnie, że warto. Właśnie to, że trochę się zdezorientował i spuścił z tonu pokazuje, że to jest dobra droga. Swoją drogą w temacie działań policji w tej sprawie też można by coś podziałać. Niech dupy ruszą. A może nagraj taką kłótnię z groźbami karalnymi – bo tak to się chyba nazywa – i wyślij do radia czy gdzie tam z zaznaczeniem, że policja ma wszystko w dupie. Zapewne coś się wtedy ruszy w sprawie.

    1. Podobny pomysł wpadł też i mi do głowy, ale z doświadczenia wiem (sporo filmuję i zajmuję się dźwiękiem), że przy tego typu pracach trzeba mieć dobry sprzęt i doświadczenie. Ale jak najbardziej należy próbować.

      A swoją drogą, za komuny było pod tym względem lepiej. Ja się wychowałem w podobnych warunkach, gdzie ojciec regularnie napierd…ł matkę, kiedy tylko był pijany. Wtedy ktoś z sąsiadów, albo sama moja matka dzwoniła na jeszcze wtedy milicję, przychodzili dwaj panowie w niebieskoszarych mundurach, ojca na podłogę, w kajdany i wyprowadzali z mieszkania. Po kwadransie przychodził, a raczej przypełzał, bo chodzić nie bardzo mógł.
      Pałowanie pomagało na kilka tygodni. Chodził grzeczniutki.
      Szkoda, że dzisiaj prawo chroni bandytę, a lenistwo niektórych policjantów zmusza do szukania nienajlepszych rozwiązań.

      1. Wydaje mi się, że to nie kwestia ustroju, a raczej mentalności ludzi, którzy akurat w patrolu uczestniczyli.

  4. Nie chce tutaj nikogo bronic ale tak sie sklada ze troche wiem na ten temat. Po pierwsze mamy troche ułomne prawo żeby cokolwiek Policja mogła zrobic trzeba miec swiadkow i to najlepiej kilku. Po drugie tej pomocy naprawde musimy chciec bo co z tego ze zadzwoni sąsiadka skoro pozniej zona lub konkubina wszystkiemu zaprzeczy i tak jak kolezanka napisala chcąc pomoc stajemy sie wrogiem. Najbardziej smieszne jest to ze u nas zgłoszenie czegokolwiek traktuje sie jak donosicielstwo i mamy tak jak mamy, spojrzmy na naszych zachodnich sąsiadow Niemcow tam jest to normalne. Robiac cos sprzecznego z prawem masz swiadomosc ze moze zadzwonic sasiad i masz problem.

  5. Głosujcie dalej na tych POpaprańców, to będzie lepiej. Już nie będziemy zieloną wyspą ale rajem na ziemi.

    1. Denerwuje mnie takie pieprzenie. Jaki to ma związek? Nie przypominam sobie, aby w tej kwestii było cokolwiek lepiej, gdy rządzili inni.

  6. Kiedyś siedząc na ławeczce na osiedlu siedzieliśmy i patrzyliśmy jak się taka parka darła na siebie a koleś coraz bardziej agresywny. I siedzieliśmy uśmiechnięci czekając aż w końcu nie wytrzyma i ją uderzy, a to by był dla niego koniec bo już się wcześniej stuknęliśmy i krzyknęliśmy, że jak ręką ruszy to po nim. I strach zadziałał, napieprzała go po twarzy aż mu łzy ciekły ze wściekłości ale bał się odpowiedzieć.

  7. Przyjaciółkę pobił pijany mąż. Gdy zasnął pobiegła na policję zgłosić to. Dziewczyna roztrzęsiona z podbitym okiem, a pan policjant mówi jej ze właściwie nic się nie stało. Dziewczyna prosi o założenie „niebieskiej karty” a funkcjonariusz przekonuje ją że nie warto, że musiałaby zrobić obdukcję a to kłopot i kosztuje, itp, itd. Uparłyśmy się jednak i trzeba było prawie awantury i szantażu by przyjęto zgłoszenie i założono kartę. Tak wygląda „pomoc” policji.

    1. No tak, musiał wypełnić protokół, a do tego dołożyć jeszcze zdjęcia z obdukcji. Wydaje mi się, że na obdukcję powinna zawieźć ją policja do szpitala bezpłatnie. Ale może jestem niedouczona.

  8. Głupie kobiety, same pozwalają na to co się stało. Nie żal mi ich. Żal mi Ciebie, że zrobiłaś z siebie idiotkę. Mam nadzieję, że koleś spuścił im łomot jeszcze nie raz. Głupota jednak czasem boli.

    1. Pozwalają?? W którym miejscu?? Przez takich jak Ty rośnie znieczulica a kobiety boją się przeciwstawiać katu. Współczuję każdej ofierze przemocy, niezależnie od płci i wieku. Dla Ciebie współczucia nie mam. Mam za to nadzieję, że kiedyś Ty będziesz w roli ofiary.

      Nie pozdrawiam

      Mad

  9. Znam takie sytuacje od podszewki. To strasznie trudna i czasochłonna walka, by osiągnąć cel- czyli ukaranie winnego i sprawienie by poszkodowane istoty odzyły i poczyły się bezpiecznie. Policja działa przeważnie tak jak opis powyżej. To nie tylko brak logiki w Ich działaniu, a raczej w ten sposób ustanowione prawo, które nie pozwala Im działać lepiej. Jesli rzeczywiście zostanie ratyfikowane prawo unijne, może bedzie lepiej w rodzinach z przemocą.Jestem absolutnym fanem spokojnej kochającej się rodziny, ale niestety wiem , że to nie jest reguła. Do wyjątków należą te idealne. Pomimo swych pięknych poglądów na ten aspekt, Kościół powinien jednak wybrać opcję pomocy osobom żyjącym stale w przemocy.
    Na koniec dodam, że ostatnio próbuję pomóc niepełnosprawnej psychicznie dziewczynie, która już od dawna poddawana jest przemocy brata i jego kumpli. Dochodzi również do gwałtów za pieniądze (dobry zarobek dla brata od wieków). Z tym temetem próbuję sobie radzić od roku- na razie bez skutku. Ciekawe czy nasz Minister Sprawiedliwości chciałby być tą kobietą? Myślę,że nie, bo nikt nie chciałby być Nią- to dlaczego takie sprawy załatwia się tak długo, a bandzior brat rządzi????!!!!!

    1. O tragedia. Z tą dziewczyną. Nie masz możliwości zainstalowania jakiejś kamerki? Żeby to nagrać? Wtedy masz dowód na tacy i raczej nikt nie będzie mógł tego zlekceważyć… Trzymam kciuki i mam nadzieję, że Ci się uda jej pomóc.

  10. U MNIE JEST ODWROTNIE … JAK SAMA ZGŁOSIŁAM SPRAWE NA POLICJE …TO OWSZEM ZGŁOSZENIE PRZYJELI, ALE PROTOKÓŁ NIEZGODNY Z PRAWDĄ NAPISALI A JAK SASIEDZI ZGŁASZAJĄ…TO PEŁAN PROFESJONALIZM ..NATYCHMIAST PRZYJEZDZAJĄ..KIEDYŚ POD BLOKIM LEŻAŁ JAKIŚ PAN NAPIŁ SIE I POSTANOWIŁ PRZESPAĆ NA TRAWCE…W TAKICH SYTUACJACH NIGDY NIE DZWONIE NA POLICJE BO WIEM , ŻE GOŚĆ ODPOCZYWA…BYŁO LATO CIEPLUTKO ON UŁOŻYŁ SIE W CIENU WIADOMO…WIDZIAŁAM CALĄ SYTACJE PRZYJECHALI BARDZO SZYBKO WYSIEDLI Z AUTA JAK W AMERYKAŃSKIM FILMIE I DOBUDZILI GOŚCIA..POMOGLI MU WSTAĆ NIE POWIEM PEŁEN PROFESJONALIZM A TAMTEM LEDWO SIE ZATACZAJĄC POSZEDŁ ODESPAĆ CHYBA W INNE MIEJSCE …JA MAM TAKIE SPOSTRZEŻENIA…I TYLE W TEMACIE…

  11. dwa razy bylem wiadkiem takich zajsc ale szybko sie rozprawilem z tymi damskimi bokserami taka mam zasade a dlatego ze moj tata gdy bylem maly robil tak samo starsze siostry uciekaly z domu bo sie tez baly a ja chowalem sie za szafa i plakalem bo nic nie moglem zrobic niezapomne tego do konca zycia i na kazda brutalnosc facetow wobec kobiet bede reagowal natychmiast bez zastanawiania sie jakie beda tego konsekwence

  12. Policja już tak niestety działa. Choćiaż powinni przyjąć zgłoszenie anonimowo. Kiedyś tak próbowałem na kłusowników nad rzeką. Nikomu to nie przeszkadzało, ja zadzwoniłem. Przyjęli, anonimowo. A jakże. I po półgodzinie… ich nie było. Dzwonię ponownie. Opierniczyli mnie, że mają poważniejsze sprawy. zgłoszenie przyjęli i jak będą mogli to zareagują. Tłumaczę, że kłusownicy niedługo skończą swój proceder i będą mogli w rzece nogi wymoczyć. Ale mnie olali. Przyjechali po jakichś 5 godzinach. Na spacer nad rzeką. Zadzwoniłem do komendy wojewódzkiej. A tam przesłuchanie jakbym komuś matkę zabił. odpuściłem. Kiedyś opiszę to na blogu z podaniem miejscowości. Bo wkurzyli mnie setnie.
    A w sprawach ludzkich tragedii nie odpuszczaj/my. Czasem raz na 100 komuś pomożemy. To wystarczy.
    Pozdrawiam

    1. Tak to jest. Dzwoniłeś natrętnie, a on akurat pasjansa układał. Niepoważny jesteś – nie rozumiesz policyjnych priorytetów!

  13. Witam , mam znajomą która pracuje w opiece społecznej i czasami jedzie na interwencje razem z policją . Wiem od niej że policjant policjantowi nie równy a najgorsi są młodzi z prewencji . Boją się podjąć decyzji a o użyciu siły wobec osoby agresywnej , jeśli już to w ostateczności i tylko w obronie . Miała już przypadek gdy została zaatakowana nożem , na szczęście osłoniła się ręką i miała tylko ranę ciętą ręki . Myślę że powinnaś to zgłosić do opieki społecznej , niech się przyjrzą rodzinie . W Toruniu działa „różowa linia” , informacje można znaleźć na BIPie Urzędu Starostwa Powiatowego .

    1. Hej. Ta sytuacja miała miejsce w moim rodzinnym mieście, a nie w Toruniu. Jest coś w tym, co mówisz, bo ci policjanci byli młodzi. Dziwne, że boją się podejmować decyzje, do których obliguje ich zawód.

  14. Ja to bym „poszedł” dalej i złożył skargę na czynności funkcjonariuszy. Były skrajnie nieprofesjonalne – najdelikatniej ujmując i moim zdaniem ich działanie miało na celu zniechęcenie Ciebie do dalszych interwencji i w efekcie „zawracania im dupy” podczas służby. Najważniejsza w skardze powinna być kwestia narażenia przez funkcjonariuszy Twojego bezpieczeństwa.

    Powodzenia

    1. A skargę przyjmie kolega od flaszki tamtego patrolu. Jakoś nie jestem na tyle odważna, żeby składać na nich skargę. Nie wiem czemu, ale wydaje mi się, że to i tak nic nie da.

      1. Skargi składa się do komendanta jednostki Policji a komendanci rzadko kumplują się z krawężnikami, a czym większa miejscowość tym ryzyko jest mniejsze. Poza tym skargi zawsze są analizowane przez komórki kontroli i nadzoru lub wydział wewnętrzny, a ludzie tam pracujący bardzo rzadko mają kumpli wśród pozostałych funkcjonariuszy.

  15. Dokładnie jak to pomagać w takich czasach, gdzie policja odbierając zgłoszenie nie przyjmuje anonimowych (np. gdy dzieje się jakaś krzywda u sąsiada czy coś podobnego). Człowiek wolałby jednak być anonimowym zgłoszeniodawcą, a nie że później policja by przyszła do sąsiada pouczyła go jedynie i jeszcze poodwiedzała kto na niego doniósł i problem gotowy. Mówię teoretycznie, ale tak to już się niestety dzieje w dzisiejszych czasach.

    1. NIestety smutna, szara rzeczywistość. Potem przeciętny obywatel myśli „o sąsiad tłucze żonę. dzwonić, nie dzwonić? a jak potem mi wpierdeńko spuści?”

  16. JUZ SYLWESTER !!!! Blondyna,oczywiscie,ze warto pomagac,choc czasem nawet i to …boli.Ale z czasem przychodzi satysfakcja.Duzo ciepla,radosci i milosci w Nowym Roku.Dla Ciebie ten nowy bedzie zdecydowanie inny,bo……drugi raz nie zdobywa sie dyplomu inzyniera.A tyle sie u Ciebie wydazylo.Teraz juz tylko sie ciesz z tego,co osiagnelas.Chociaz przez tydzien,dwa,rok.A potem powalcz dalej.He,he.Julek

    1. Hej Julek! Jak dawno Cię nie było! Już zastanawiałam się, czy pojechałeś do NY walczyć z huraganem, a może do Chin buntować lud pracowniczy, by walczył o swoje prawa? A może po prostu miałeś odwyk od internetu? Tak, czy inaczej cieszę się, że będziesz znowu zmuszać mnie do przemyśleń i gimnastyki komórek mózgowych. Co do dyplomu inżyniera, mam koleżankę, która mia dwa dyplomy inżyniera :P Także kto wie, wszystko przede mną. Ja również życzę Ci dużo ciepła, miłości i wspaniałych chwil z małżonką!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>