Jestem zdegustowana

Dobrze, że na święta pojechaliśmy do Torunia. Bo w tym swoim mieście bym nie wytrzymała. Tu jakoś łatwiej mi nie myśleć o pracy. A mam o czym myśleć. Miała miejsce obrzydliwa sytuacja. Najpierw kazali nam wypełniać wnioski o dodatek świąteczny (de facto z naszego funduszu socjalnego). Było mówione, że go dostaniemy. Nie myślałam specjalnie o tym dodatku, bo nie pracuję nawet całego roku. Poza tym, gdzieś pod skórą czułam, że będzie chujnia z tym dodatkiem. I czułam bardzo dobrze.

Jeszcze cały zeszły tydzień byliśmy chwaleni, że produkcja ma 2 razy większy wynik niż w zeszłym roku, że nie jest najgorzej. Cały czas było mówione, że dodatek dostaniemy. Nie zaplanowałam wydatków, bo nauczyłam się na studiach, że nie planuje się (ani nie wydaje) pieniędzy, których się nie ma. Zresztą nie wiedzie mi się najgorzej. Jak coś mogę w ostateczności poprosić rodziców o pomoc. Ale są u mnie ludzie, którzy zarabiają 1300 zł na rękę i są jedynymi żywicielami rodziny. Generalnie większość produkcji nie zarabia wiele. I ładnie to dzień przed świętami mówić, że dodatku nie będzie wcale? Można było od razu powiedzieć, że dodatku z funduszu nie będzie. Ciekawe na co został przeksięgowany? Ciekawe, czy handlowcy nie dostali swoich premii rocznych?

No tak się nie robi. To jest obrzydliwe. Dać ludziom nadzieję na dodatkowy pieniądz. Szczególnie tym, którzy żyją od pierwszego do pierwszego. Bo nie mają innego wyjścia. A co jak z tych pieniędzy zaplanowane były prezenty dla dzieci? Co im się powie „jednak zarząd stwierdził, że nie da nam kasy”? Zaraz po tej wiadomości był strajk. Stanęły prawie wszystkie brygady. O dziwo u mnie coś robili. Ale nawet nie miałam śmiałości marudzić, żeby robili szybciej. Powiedziałam tylko, że proszę, żeby dziś robili cokolwiek. Mieli zostać dłużej. Nie zostali. Mieli przyjść do pracy dziś. Nie przyjdą. A ja nie mam wstydu w takich okolicznościach prosić ludzi o nadgodziny. Tak więc jestem zdegustowana. To jest chamstwo. Tak się nie robi. Gdybym była na ich miejscu bym strajkowała. Ale mi nie wypadało. Dlatego coś robiłam. Chociaż widząc ludzi i atmosferę, to mi się odechciało wszystkiego. I jeszcze komuś zostają złudzenia, że w przyszłym roku będzie się chciało komukolwiek szybciej pracować?

Piękny prezent dla załogi od Zarządu Spółki. W imieniu załogi serdecznie dziękuję i życzę wesołych świąt – wam na stołach jedzenia na pewno nie zabraknie.

26 myśli nt. „Jestem zdegustowana”

  1. Tak to już jest że syty głodnego nie zrozumie . Ktoś się na słuchał że są ciężkie czasy , trzeba oszczędzać , że będzie jeszcze gorzej i nie ważne wyniki , zwiększona produkcja . Parę dni temu dowiedziałem się że umowy mi nie przedłużą , jest ktoś z polecenia na moje miejsce , nie że bym miał pretensje ale można było mi to powiedzieć wcześniej , tym bardziej że tą decyzje podjęto miesiąc temu . Praca była ciężka i odpowiedzialna ,a ludzie którzy pracowali ze mną to z gatunku jeden drugiemu tyłek obrabia i brak zgrania . Po miesiącu powiedziałem im że albo jest zgranie , albo kablowanie . Ogólnie nie ma czego żałować , niech się kiszą we własnym sosie , w sylwestra będę tam ostatni dzień :)

  2. Obiecanki cacanki a głupiemu radość.Zarząd to brzmi jak zaraza. Skąd oni te teksty biorą? Dobre wyniki, wysokie wskaźniki i co k**** jeszcze??? Jak jest tak dobrze to kasa powinna być tak po prostu bo jest przecież dobrze. A że święta idą to wypada dać ludziom. Narobili pracownikom nadziei i teraz zrobili ich w ch***. Super firma. Żal za dupę ściska. A co zarząd na to, że stanęły brygady?
    Pozdrawiam i w te nadchodzące święta spokoju i opanowania życzę, a w nadchodzącym roku samych sukcesów rzecz jasna

    1. Tutaj było o poświęceniu dla firmy. Ludziom z Zarządu i góry łatwo przeboleć jak 1000pln przejdzie koło nosa. Ale tym, dla których jest to prawie druga wypłata, to już niekoniecznie chce się poświęcać.

  3. Skąd ja to znam? Z jednej ze szkół. Pani dyrektor ograbiła mnie z funduszu socjalnego, więc postraszyłam PIP i jej mina zrzedła, za tydzień miałam pieniądze na koncie.
    Pozdrawiam

    1. Czytałam o tym u Ciebie. Chyba cały post temu kiedyś poświęciłaś. U nas też wiele osób dzwoniło do PIPy, ale ja póki co chcę pracować.

      1. Z jednej strony Cię rozumiem, ale z drugiej właśnie takie podejście sprawia, że Zarząd staje się bezkarny, a w firmach nic się nie zmienia…

        1. Zgadzam się – ludzie nie potrafią (lub nie chcą, ale efekt jest ten sam) walczyć o swoje i przez to, przez takie odpuszczanie, ludzie wyzyskują się nawzajem.

  4. Ja pracuję w firmie tak starej, że w nowoczesnej Polsce nie powinno być już dla niej nawet miejsca. Obyczaje mamy tak takie, że szefowie waszych koncernów pospadali by ze stołków. Ale takie numery, jak ten, żeby ludziom nawet grosza na święta nie dać, to un nas nie są brane pod uwagę nawet. Bronić trzeba tych starych spółdzielni produkcyjnych. Do bani ta Polska lemingów robi się powoli.

    1. Dzięki temu, że pojechałam do Torunia zapomniałam. Tak jakbym nigdy tam nie była :) Jednak jeszcze rok temu bym nie zapomniała. Teraz jestem inną osobą. Również pozdrawiam :)

  5. Mój szef nawet nie raczył nam złożyć życzeń świątecznych, nie wspominając już o braku choćby najskromniejszej wigilii pracowniczej, a cóż dopiero mowa o jakimkolwiek dodatku socjalnym?:P Trudno dzisiaj o takie rzeczy, ale nie ma, co się łamać;)

    Wesołych świąt życzę i pogody ducha;)

    Zapraszam na magdalenaha.blogspot.com

  6. Niestety, to nie jest odosobniona sytuacja. Zastanawiam się, czy ,,władza,, w przedsiębiorstwach to wciąż ludzie czy też bezduszne maszyny zaprogramowane na sukces

    1. To raczej sprawa kultury osobistej, wykształcenia elementarnych zachowań z zakresie ogranizacji pracy, kultury pracy, organizacji itd. Tego nie da się nauczyć. Aby do tych rzeczy dojrzeć musi nastąpić wymiana pokoleniowa. Czy tego doczekamy?

  7. Wszyscy twierdzą, że „Ludziom z Zarządu i góry łatwo przeboleć”. A może chcieli, jednak ze względów formalnych lub innych powodów nie mogli tego zrobić. Jeśli nie znamy wszystkich szczegółów, to nie oceniajmy ludzi. A co, jeśli komornik miałby wejść do firmy, to może jednak obejść się bez dodatku światecznego. Błędem Zarządu jest, że robi nadzieję na dodatkowe pieniądze, a potem nie tłumaczy dlaczego ich nie ma.

  8. U nas była wigilijka, na którą trzeba samemu przynieść potrawy (najlepiej wyrób własny – niby taka tradycja), oczywiście szef nie musi, bo to facet, gotować nie umie. Premia „na karpia” to była 1/8 mojej wypłaty, a zarabiam dużo poniżej 2000. I tak ciągle. Nie pozostaje nic innego jak życzyć wesołych świąt :)

  9. Mimo wszystko, Inżynier Blondyno – Wesołych Świąt!

    Dlaczego jest święto Bożego Narodzenia?
    Dlaczego jest święto Bożego Narodzenia?
    Dlaczego wpatrujemy się w gwiazdę na niebie?
    Dlaczego śpiewamy kolędy?
    Dlatego, żeby się uczyć miłości do Pana Jezusa.
    Dlatego, żeby podawać sobie ręce.
    Dlatego, żeby się uśmiechać do siebie.
    Dlatego, żeby sobie przebaczać.
    ks. Jan Twardowski

    Zdrowych, radosnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia!

  10. O Chryste Panie. Otwieram Twój blog dzisiaj i ten czarny kot na mnie się szczerzy. Co za bestia.

    Wesołych Świąt, wszystkiego dobrego.

  11. Inżynier blondyno, trochę dziwi mnie takie użalanie się w internecie. Z tego co zrozumiałem po tym fragmencie „…Stanęły prawie wszystkie brygady. O dziwo u mnie coś robili…” – jesteś osobą z kadry zarządzającej. Skoro masz pod sobą ludzi to czemu o nich nie walczysz? Napisałaś o sobie „…Bez skrupułów krytykuję to co mi się nie podoba…” Czemu nie poszłaś do Zarządu i nie powiedziałaś w oczy prezesowi co myślisz o jego zachowaniu? Aha „…U nas też wiele osób dzwoniło do PIPy, ale ja póki co chcę pracować…”. Fajnie jest udawać „twardziela” w internecie, a tak naprawdę bać się odezwać? Łatwo mi mówić? Zgadza się, bo ja dla swoich ludzi wywalczyłem premie na święta, o których nawet mój prezes nie wspominał, ale skoro moja komórka przynosi zyski to czemu na święta ma nie być premii? (aha u nas nie ma funduszu socjalnego, dlatego piszę o premii). Zdaję sobie sprawę, że prezes mnie nie lubi, co zresztą powiedział mi prosto w oczy, bo jego zdaniem powinienem zająć się pracą, a nie wykłócać się o wszystko(w sumie tym stwierdzeniem wymierzył sobie strzał w kolano), ale w pracy nie jestem ciastkiem żeby mnie lubić – mam być skuteczny i fair wobec swoich podwładnych i współpracowników, a nie siedzieć i wypłakiwać się w internecie jaki to mój prezes jest zły. Mówiąc innymi słowy – jestem rozliczany za działanie, a nie gadanie
    P.S.1 Przepraszam za zwracanie się na „Ty”, ale płynniej się czyta.
    P.S.2 Nie rzucałem wulgaryzmów, a jedynie skrytykowałem konstruktywnie, dlatego liczę, że mój post nie zostanie usunięty.

    1. U nas są premie dla pracowników. Może się nie zrozumieliśmy. Nie jest fajnie dać komuś, kto żyje na granicy minimum socjalnego nadziei na dodatkowy pieniądz, a w zasadzie powiedzieć „dostaniesz.”, a potem nie dać. Chodzi o podejście do ludzi. Bez sensu było, że zastrajkowali, bo to prowadzi do opóźnień, a opóźnienia do dalszych problemów firmy. Sytuacja była niezbyt ciekawa z punktu widzenia tych ludzi. Co do lubienia, nielubienia w pracy – zgadzam się z Tobą w stu procentach. To nie jest piknik, ani impreza, żeby siedzieć z tymi, których się lubi. A tak z innej mańki – ta firma to własność prezesa i może robić co chce. Skoro została podjęta taka decyzja, musiały być ku temu odpowiednie przesłanki. Nie zmienia to jednak faktu, że ludzie poczuli się oszukani, dotknął ich jakiś tam dyshonor, czy jakkolwiek to odczuwają. Podejrzewam (od części też słyszałam), że zmienili już swój stosunek do firmy, która ma ich za nic. Tylko o to mi chodziło. A co do mówienia prezesowi, że mi się to nie podoba, powiedziałam mu, że to było nieciekawe. Ale co to zmieniło? Poznał moje zdanie.

      1. W zasadzie cała wypowiedź była nie na temat, poza ostatnim zdaniem „…A co do mówienia prezesowi, że mi się to nie podoba, powiedziałam mu, że to było nieciekawe. Ale co to zmieniło? Poznał moje zdanie.” Szkoda, że nie powiedziałaś „Panie Prezesie przepraszam, że śmiem się wtrącić, ale uważam, że Pana decyzja była zasmucająca dla Nas wszystkich”. Jak już pisałem wcześniej – pracy trzeba dbać o swoich pracowników i skoro udaje się w internecie osobę niezależną w dodatku z lekką nutką olewania wszystkiego dookoła to należy również być takim w życiu. Zachowanie prezesa każdy ocenił sam (zresztą tutaj nie ma co oceniać, wszystko jest czarno na białym). Wybacz, że ośmieliłem się skrytykować Twoją osobę na łamach bloga, a nie skupiłem się tylko na złym prezesie, ale to wszystko pachnie mi lekką hipokryzją – twardzielka w necie, przeciętniak w świecie.

        1. Może Ci pachnieć wszystkim. Skąd wiesz, co mu powiedziałam, tak btw.? Mówisz mi, co powinnam powiedzieć, a nie było Cię przy tej rozmowie. Dbać to jedna sprawa, a zawracać kijem Wisłę to kompletnie inny temat. Czy Twoim zdaniem, jeżeli będę stać nad facetem i mu jęczeć nad głową, to coś zmieni? Nie będę się przed Tobą tłumaczyła, bo znasz urywek sytuacji, a dopisujesz sobie do tego fakty i powoli zaczynasz budować psychoanalizę. Co do hipokryzji – może tak jest? Może w ogóle nigdzie nie pracuję, mam 17 lat i zmyślam te wszystkie historie? Hipokryzją byłoby, gdybym udawała w necie, że toczyłam o to wielką batalię, a faktycznie miałabym to wszystko gdzieś. Wtedy byłabym hipokrytką wobec samej siebie, a tak jestem dla Ciebie – osoby, która nie zna sytuacji, nie zna mnie… Tobie nie muszę patrzeć w oczy, a sobie co dzień tak. Więc wolę być w zgodzie ze sobą. Odnoszę wrażenie, że chciałbyś przeczytać o tej sytuacji więcej, co zrobiłam, co powiedziałam komu, itd. Nie przeczytałeś, więc zaczynasz imputować mi jakieś wkrętki.

    1. A ja przypominam, że to MÓJ blog i mogę na nim się żalić, chwalić, cieszyć, itd. kiedy, czym i jak chcę.

      1. Ale tutaj nikt nie napisał „piszesz pierdoły, daj sobie spokój”. Skoro komuś się nie podoba niech tu nie wchodzi i nie czyta – proste. Ja tylko skomentowałem Twoją postawę, a Judyta podzieliła moje zdanie, więc nie ma co się unosić.

        1. „Co to za użalanie się w necie?” Do tego właśnie odnosi się mój komentarz, że mogę robić tu co chcę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>