Wszędzie śmierdzi, ale w domu najbardziej…

Jak mówią – wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. W naszym przypadku, to chyba nie koniecznie. Przykładowo dziś wracam z wycieczki na rowerze, podjeżdżam zmęczona pod klatkę i w odległości pięciu metrów czuję smród. W sumie to nie wiem, czemu go poczułam, bo już się do niego przyzwyczaiłam. Ale może nawdychałam się za dużo jodu na morzem i uwrażliwiłam się na to doznanie znowu.

Stare zaniedbane, zagrzybione i obsikane przez koty kamienice nie śmierdzą tak jak klatka w naszym wieżowcu. To jest pomieszanie psujących się w zsypie śmieci z wybijającym szambem i dymem papierosowym. Na prawdę uroczo. Jak wiadomo – czym cieplej, tym bardziej się to nasila.

Jako życiowy naiwniak próbowałam z tym smrodem nawet walczyć. Nie żebym wzięła mopa i przeleciała całą klatkę. To by było bez sensu. W końcu płacę na tyle wysoki czynsz, że sprzątanie też powinno być na wysokim poziomie. I tak raz zaczaiłam się na Panią Sprzątającą. Zaskoczenie moje było wielkie. Spodziewałam się wszystkiego, ale nie tego, co zobaczyłam. Ładne buciki, leginsy i zwiewna bluzeczka. Włoski ułożone idealnie, a do tego nienaganny makijaż i french na paznokciach. Stała z mopem i rozmawiała przez telefon.

- No oczywiście misiaczku. Jak dziś wieczorem do Ciebie przyjadę, to będzie gorąco… – nagle spostrzegła mnie i postanowiła zakończyć konwersację – Muszę kończyć, bo jakaś tu stoi i się gapi. Pa!

Trochę zbita z tropu przyjrzałam się wyposażeniu do walki z brudem. Mop i wiaderko z szarymi popłuczynami. Jeden płyn w sprayu. Postanowiłam zagadać do niej.

- Dzień dobry pani.
Cisza.
- Przepraszam, chciałabym coś zapytać.
- No co?! Spieszę się. Nie mam czasu na jakieś głupie pogawędki. Mów szybko!
- Nie przypominam sobie, kiedy przeszłyśmy na ty.
- No i co?
- Jajco! Chciałam normalnie zacząć, ale widzę, że z niektórymi się nie da.
- O czym tu gadać? Muszę oblecieć na szybko tą klatkę i spadam.
- Ale oprócz tej jest jeszcze tamta…
- A tamta to sobie poczeka! Następnym razem tam pójdę, bo dziś nie chce mi się.

Zaczęłam się zastanawiać, czy to może nie przypadkiem jakaś lokatorka robi sobie ze mnie jaja. W końcu nie była ubrana jak do sprzątania i nie miała za wiele sprzętu. Tak więc odpuściłam i wycofałam się do domu. Jednak wrodzona ciekawość kazała mi zerkać co 15 sekund przez judasza. No i mało nie padłam, gdy zorientowałam się że faktycznie sprząta u nas. Wystrzeliłam z mieszkania jak pocisk.

- No ale tą wodę, by Pani chociaż zmieniła. Przecież jest brudna, jak nie wiem co.
- Jak ci się coś nie podoba to sobie sama wymyj tą podłogę!
- Co?! Wszystko mi się nie podoba. Ty mi się nie podobasz, twoja brudna woda i przygłupia gadka.
- Zaraz się popłaczę z żalu.
- Co to w ogóle ma być. Zmień tą wodę, bo podłoga jest brudniejsza niż była po tym niby myciu.
- No i gówno mnie to obchodzi. Zmieniam wodę co którąś klatkę, ale ta woda jest dobra. Co ty możesz wiedzieć o sprzątaniu.
- Patrząc co robisz, to na pewno więcej od ciebie.
 
Wzruszyła ramionami. Ja stwierdziłam, że mam dość gadania do ściany. Już chciałam wejść do domu z powrotem, aż nagle spostrzegłam zastosowanie tajemniczego sprayu. Pryskała nim po ścianach, skrzynkach na listy, schodach, poręczach, drzwiach lokatorów (!sic). Do tego wetknęła do ust papierosa i go odpaliła. Nie wytrzymałam i rozdarłam się jak stare prześcieradło.

- A to kurde co?! Co to za fajka w gębie? Weź idź z tym smrodem przed klatkę.
- Co szlugi nie można zajarać? Weź blond wariatko uspokój się, bo mam ochotę cię oblać tą wodą.
- Szkoda gadać z tobą. Idź z tym petem i tym psikadłem.

Nagle psiknęła mi na drzwi. Jakoś tak się zagotowałam, że wyrwałam jej z rąk spray i zrzuciłam ze schodów.

- Co ty wyrabiasz kobieto. Co mi jakimś smrodem tu psikasz?! Czy ja mam napisane na drzwiach „psikaj smrodem”?!
- No psikam, żeby ładnie pachniało. Jak ładnie pachnie, to ludzie myślą, że jest czysto.
- Taaa… a jak idziesz wieczorem do tego swojego misia, to też zamiast mycia psikasz perfumami na majtki, żeby myślał, że pod spodem jest czysto?

Spodziewałam się steku wyzwisk, ale usłyszałam tylko prychnięcie. Po tym zgasiła fajkę w wodzie i orzekła, że z chamami nie będzie gadać i poszła.

173 myśli nt. „Wszędzie śmierdzi, ale w domu najbardziej…”

  1. Alternatywy 4…. Jakbym czytala ksiazke ;)Proponuje zglosic nieprzyjemny zapach u „gornych”….. aaa… i zglaszac tak dlugo, az przyniesie oczekiwane rezultaty ;)

  2. nie przekonuje mnie Pani tym opowiadaniem, wierzę oczywiście że takie „lakierowane lalki sprzątaczki” istnieją, lecz konwersacja którą Pani przedstawiła mi nie pasuje, wydaje mi się zmyślona. Wskazałbym w którym miejscu, ale nie mam tekstu przed sobą. Rzecz jasna moje dawanie wiary, czy tez nie, nic nie znaczy. ot komentarz, jeden z wielu.

  3. „Podstawowa zasada higieny, to jest taka, że jak się wchodzi, to się puka!!”;) A tak swoja drogą… Droga Pani Blond Inżynier… To Pani nie wie, co się robi z takich sytuacjach?? Agresja rodzi agresję..;) Czyż nie lepiej byłoby poprosić Panią sprzątającą (która nie wyglądała, śmiem podejrzewać, gorzej niż Pani Inżynier);), o numer telefonu do przełożonego tejże Pani?? To działa naprawdę stokroć lepiej, niż „pyskówka”, tudzież wydzieranie komuś z rąk narzędzia pracy , bo przecież :”Szmata to moje narzędzie pracy..(dobra, zamienimy go na mopa, czy inny spray);)Poza tym.. Jak dla mnie.. Jak to jest możliwe, że płacąc tak wyskoki czynsz, nie ma się kontaktu z osobami administrującymi budynek, w którym przyszło mi zamieszkiwać?? Wystarczy wykonać jeden telefon.. Naprawdę!!;)Pozdrawiam!!

  4. aha powinno być :) aha ?wykrzyknik wyrażający potwierdzenie, zrozumienie, przypomnienie, zadowolenie, ironię itp.? acha – wykrzykiwać „ach”, zachwycać się czymś w sposób nieco afektowany (w trzeciej osobie liczby pojedynczej), on, ona acha.

  5. U nas też było podobnie. Udawanie że się sprząta, ale zarządce zmieniliśmy. Sprzątaczkę też i jest czyściutko!

  6. Pierwszy raz czytam Twojego bloga i własnym oczom nie wierzę, nie dość, że historia wyssana z palca, kiepsko napisana, to jeszcze byk na byku… Pani Inżynier???Chyba trzeba cofnąć się do podstawówki, lekcje języka polskiego się kłaniają

  7. To ,ze sprzątczka to co…zaraz ma byc ubrana w fartuch,gumofilce i z chustką na głowie..? Tez sprzątam…i zawsze jestem „normalnie” ubrana…dżinsy ,koszulka i przyzwoite buty…paznokcie tez mam zawsze pomalowane…i to nie tylko u rąk…u stóp równiez…Szanujcie swoje miejsce zamieszkania…klatke schodową tez…ja nie mówię ,ze macie ją sprzatać…ale czasami chodźcie po niej tak ,jak po swoim przedpokoju….

  8. ” krytykuję wszystko, to co mi się nie podoba (…) nikogo nie zmuszam do czytania tego bloga, jeśli ci się nie podoba – nie czytaj ” – ale krytykować można? bo mi się nie podoba. Wali wiochą i podwórkowym chamstwem.

  9. ” krytykuję wszystko, to co mi się nie podoba (…) nikogo nie zmuszam do czytania tego bloga, jeśli ci się nie podoba – nie czytaj ” – ale krytykować można? bo mi się nie podoba. Wali wiochą i podwórkowym chamstwem.

  10. U nas była podobna sytuacja, skargi do spółdzielni nic nie dawały.Aż wreszcie sąsiadka zaprosiła sanepid. Reakcja była natychmiastowa.BTW jeśli tzw spółdzielnia robi was w jajo podnosząc tylko czynsz a nic nie robiąc. To można zaskarżyć podwyżkę do sądu i sp. musi udokumentować wydatki. Często kończy się to nie tylko zablokowaniem podwyżki, ale też obniżeniem obecnego czynszu. Więc warto.

  11. dziewczyno czy na prawde ci sie chcialo gadac z jakas kobieta w taki sposob?? ja bym z nia po jednym zdaniu, zakonczyla rozmowe…

  12. Rety, ale dno… trafił swój na swego… Kobieto, wy jesteście siebie warte! co to za język??? Takie sprawy załatwiasz kulturalnie w administracji, a nie jakieś pyskówki gimnazjalne… ze sprzątaczką, rety… w sumie się dogadałyście… nawet nie śmieszne tylko żałosne…

  13. Blondyna ładnie to sobie wymyśliłaś.Czytając ten tekst stwierdzam że historyjka wymyślona,Może smród i bród jest ale te dialogi to farsa,chociaż w ten smrodzik też nie wierzę.Ale czego się nie robi dla wzbudzenia zainteresowania:)

  14. Największą manipulantką jaką znam jest Renata Włókelicza dla mnie to ,jest podejrzenie o chorobę psychiczną ,może głupiego męża oszuka i on da się wrobić w te gierki ,ale ja nie jak się nie przyzna dobrowolnie to tak i tak się przyzna

  15. Ze smrodem latwo sobie poradzi , my tak zrobilismy 30 lat temu , po prostu klapy do zsypow zostaly zamkniete na amen, wszyscy sie zgodzili ,bo wiedzieli jak jest w innych domach.Troche wiecej pracy bo kazdy musi wyrzucic worek do kubla .Jesli chodzi o sprzatanie , to mozna zrezygnowac z oplaty w czynszu i samemu wynajmowac tylko do swojej klatki ,kazdorazowo uwowa do konkretnej robotu,U mnie jest tylko 8 lokatorow ,latwo dochodzimy do porozumienia ,czesc prac jak malowanie wykonujemy sami.

  16. ze zrobbionymi paznokciami tez mozna byc sprzataczka.Na moj nos piszaca nie jest inzynierem,a sprzataczka jezeli istnieje to jest brudasem i zadna miara nie powinna za taka prace otrzymywac wynagrodzenia.

  17. Ona faktycznie nie nadaje się do pracy, ale prawda jest taka, że lokatorzy również się potrafią nieźle czepiać. Moja mama pracuje jako dozorczyni, codziennie myje klatki (wszystkie), bardzo często okna, garaże. Regularnie odśnieża teren wokół bloku, zbiera skoszoną trawę. Robi wszystko. Klatki wyglądają na nowe, ale i tak jest źle. Lokatorzy (nie wszyscy) nie wytrą buciorów tylko się ładują na świeżo wymytą klatkę, bo przecież i tak ktoś to posprząta, na prośby by tego nie robili – wielkie oburzenie. Ulotki ze skrzynek zamiast wyrzucić, rzucają na podłogę klatki. Papierów też nie wyrzucą, nie doniosą do domu – sru na podłogę, bo ktoś to posprząta a oni za to płacą.Zero poszanowania dla cudzej, naprawdę ciężkiej pracy za psie pieniądze tak naprawdę. Także jak widać – nie tylko dozorcy są kiepscy, ale lokatorzy również tacy bywają.

  18. Po przeczytaniu dialogu, nie mam pojęcia który z Pań reprezentuje sobą większy poziom kretynizmu… Trafił swój na swego i tyle..

  19. Bawi mnie to, że inżynierowie (lub jak ktoś woli: inżynierzy) tak się nabijają z humanistów, a sami pisać nie potrafią. Nie wymaga się od was znajomości podstawowych zasad ortografii? O interpunkcji czy stylistyce wspominać nie będę, to wyższa szkoła jazdy.

  20. niestety, niewiarygodna historyjka, nie wierzę, że te dialogi tak przebiegały. Miało być kontrowersyjnie, jest niewiarygodnie.

  21. owszem kochanie płacisz czynsz ale za mały, trzeba płacić więcej, żeby prezes nie musiał oszczędzać na sprzątaniu. premier kazał oszczędzać a najłatwiej zaoszczędzić na płynach, można je rozcieńczać i rozcieńczać. natomiast trzeba mieć świadomość, że płacąc tworzysz nowe elity, które potrzebują się wynieść szybko i wysoko a to kosztuje. więc albo płać więcej albo w tajemnicy sama dosprzątaj i przestań marudzić. pa.

  22. a trzeba było wiadro złapać i „myjoka” oblać tą brudną wodą! Może by ją to coś nauczyło

  23. Najwiekszy smród z sypów przenoszący się na klatki schodowe jest w Warszawie w bloku przy ul Grzybowskiej 220 w którym zarządzana spółdzielnia Żelazna Wola ,żeby w dzisiejszych czasach nie można było zaradzić takiej wylęgarni w sypach szczurów, robali i buszujących kotów śmród roznośi się po całej okolicy w centrum Warszawy. Wstyd P. Prezesie za takie zarządzanie podległym Panu bloku. A czynsz lokatorzy płacą nie taki mały.

  24. Dziewię się, że dajecie tak sobą pomiatać, jako mieszkańcy bloku. Sprzątaczka jest waszym pracownikiem, bo to WY jej płacicie. Nie ma co sobie psuć nerwów tylko interweniować u zarządcy budynku, który sprzątaczkę najmuje. A kto ma z nim rozmawiać – ano załóżcie sobie w bloku Komitet Domowy (co to jest i jakie ma zadania – szukajcie w Sieci) i jako lokalny samorząd postawcie na swoim. Tak zarządca (np. Spoldzielnia, czy Wspólnota) to są ludzie, którzy mają Was obsługiwać za Wasze pieniądze, a jak się im nie podoba, to macie prawo ich zmienić na najbliższym walnym zebraniu mieszkańców. Trzeba tylko brać udział w zebraniach swojej społeczności, nikt tego za Was nie zrobi i dalej będzie Wam śmierdzieć. U nas już od dawna nie śmirdzi, a sprzatajaca jest już chyba szósta z kolei, ale wreszcie rzetelna i miła.

  25. No i jaki z tego wniosek?Mnie się nasuwa tylko jeden, tak pracują kobiety i to w każdej branży – byle jak. Nakłonić kobietę żeby coś zrobiła co do niej należy graniczy z cudem. Ale pisanie miliona stu artykułów do gazet naj tina blablabla prokobiecych to już normalka. Każdemu się chce pisać jakie kobiety są naj, cudowne i w ogóle, ale w pracy nigdy to nie miało miejsca bo to tylko bajki na papierze.

  26. Faktycznie śmieszna a za razem smutna historia .Blok w którym mieszkam jest czysty a przed blokiem jest też czysto i kolorowo od kwiatów.O czystość dba pani sprzątająca i wszyscy mieszkańcy .Ale nie zawsze tak było .Kobieta,która sprzątała wcześniej starała się dobrze sprzątać tylko kiedy opuszczała klatkę to śmierdziało jeszcze około 3 godzin potem i papierosami i choć było czysto to tego smrodu nie dało się znieść.Teraz życzę wszystkim mieszkańcom bloków aby mieli tak jak my.

  27. hahaha, opisałaś ogólnie przyjęte papranie zwane sprzątaniem po klatce schodowej, owszem płaciemy dużo za to niby sprzątanie, ale kasa wpływa do kieszeni właściciela firmy, a do tego pracownik z tej firmy (która wygrała przetarg na tą fuchę) oddelegowany na posesję musi ……………..i tu nieprawdopodobna rzecz, a mianowicie: ŚRODKI CZYSTOŚCI ZAKUPIĆ ZA WŁASNĄ KASĘ !!! a, ponieważ lecą skargi, ze brudno i śmierdzi, to biedni, chcący się utrzymać w pracy ludzie psikają zapaszki po ścianach, więc prawdę powiedziawszy płacimy za ich oglądanie, a nie za robienie porządku, podejrzewam że ci co się trudnią sprzątaniem nie mją o tym pojęcia, nawet nie przyjdzie im do głowy szczotka ryżowa na kiju do uszorowania szorstkiego lastriko i zapastowania, a co to takiego szczotka, teraz wszechobecnie króluje MOP i jedno wiadro wody z góry na dół :(

  28. hahaha, opisałaś ogólnie przyjęte papranie zwane sprzątaniem po klatce schodowej, owszem płaciemy dużo za to niby sprzątanie, ale kasa wpływa do kieszeni właściciela firmy, a do tego pracownik z tej firmy (która wygrała przetarg na tą fuchę) oddelegowany na posesję musi ……………..i tu nieprawdopodobna rzecz, a mianowicie: ŚRODKI CZYSTOŚCI ZAKUPIĆ ZA WŁASNĄ KASĘ !!! a, ponieważ lecą skargi, ze brudno i śmierdzi, to biedni, chcący się utrzymać w pracy ludzie psikają zapaszki po ścianach, więc prawdę powiedziawszy płacimy za ich oglądanie, a nie za robienie porządku, podejrzewam że ci co się trudnią sprzątaniem nie mją o tym pojęcia, nawet nie przyjdzie im do głowy szczotka ryżowa na kiju do uszorowania szorstkiego lastriko i zapastowania, a co to takiego szczotka, teraz wszechobecnie króluje MOP i jedno wiadro wody z góry na dół :(

  29. Darmowe paliwo nie śmierdzi…. Tylko do 24.05.2012 przy zakupie dowolnego modelu Toyoty otrzymasz roczny zapas paliwa. Nie zwlekaj! Liczba aut w promocji ograniczona. Zapraszamy do salonów

  30. Pani sprzątająca, którą opisałaś albo jest osobą niezbyt rozgarniętą, albo opowiastka jest zmyślona, a szczególnie to że ona powiedziała: „stoi tu jakaś i się gapi”. Zalatuje to jakimś dennym serialem komediowym. Nawet osoba o b. niskiej inteligencji raczej nie wypowiedziałaby tych słów tak, abyś to słyszała.

    Chyba że masz bardzo dobry słuch! To wyjaśniałoby trochę. Czytałam Twój tekst, nie pamiętam już o czym był dokładnie, w każdym razie dwaj chłopcy oraz budowlańcy drogowi komentowali Twoją osobę w taki sposób że słyszałaś każde słowo.

    Na mnie też nieraz gwizdano, słyszałam jakieś śmichy, chichy i szepty w wykonaniu mężczyzn w różnym wieku, ale NIGDY całej dokładnej wypowiedzi, więc nieco mnie to zdumiewa.

    Pozdrawiam, Lena.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>